Przejdź do treści

Light Scene

Dzień Babci

Czy macie w zwyczaju obdarowywać babcie na Dzień Babci prezentami, czy wspólnymi przeżyciami? Może zależy Wam po prostu na wspólnym spędzeniu czasu razem.


Obydwie babcie mojej córki regularnie, co okazję, dostają zdjęcia, kalendarze i albumy. Jeszcze nie dostały kubka, ale wszystko przed nami. Fajne jest to, że ile by tego nie było, to każdy prezent cieszy je tak samo. Bo nie o prezent sam w sobie chodzi, tylko emocje na twarzy wnuczki czy wnuczka. O ten uśmiech, który zniewala każdą babcie. W naszym przypadku była to ta sesja, te zdjęcia. Cieszę się, że mogłam zrobić je sama, a tym samym obdarować swoje mamy czymś wyjątkowym.

Na sesji nie obyło się bez przekupstwa cukierkami. Ubolewam, ale moja córka wdała się w tatę i nie przepada za fotografowaniem jej ???? Jednak trochę słodkiej zachęty oraz słów “uśmiechnij się dla babci” i stanęła na wysokości zadania.

Na chmurkową sesje możecie umówić się na przez do Walentynek.

Jak zwykle w takich chwilach pojawia się we mnie pytanie: po co nam zdjęcia? Przyświeca mi ono ostatnio dość często. Może to kwestia do rozważenia na nowy, bieżący rok. Znaleźć odpowiedź na nie.

No więc po co?

Dla osób które prowadzą swoje biznesy, mogą być materiałem do pokazania się w sieci, działać jako reklama. Często sama o tym zapominam mając w zasięgu całą bazę zdjęć do dyspozycji. Sięgam po nie kiedy potrzebuję opublikować jakąś relację itp. Publikując treści w sieci, czy to post na bloga, czy w SM, dodajemy obrazek. Sama jestem wzrokowcem, lubię oglądać fotografie, malowidła czy grafiki. W książkach w pierwszej kolejności szukam obrazków, zanim przejdę do tekstu. Dlatego tak ważne są fotografie dla osób promujących swoje usługi. Bo to one w pierwszej kolejności skupiają uwagę.

To jak to jest ze zdjęciami rodzinnymi? Nie będę powtarzać utartych i znanym wszystkim frazesów o zatrzymywaniu sekund i chwytaniu emocji. Tak, każdy kto robi zdjęcie, aparatem czy telefonem, zatrzymuje momenty. To nic odkrywczego. Coraz częściej widzę takie slogany promujące fotografów. Sama też się z tym identyfikuje. I to jest ok, bo takie są fakty. Ale czy poza tym “chwytaniem” istnieje coś więcej?
Wspomnienia? Wiadomo. Fotografia od dawien dawna jest formą pamiątki. Czy mamy jakieś swoje własne pobudki dlaczego je lubimy i kolekcjonujemy?
Ja chodzę na sesję bo nigdy nie ma mnie na forografiach z rodzinnych spendow. Chcę zobaczyć siebie oczami kogoś innego, nie tylko w sposób jaki widzę siebie w lustrze.

Jak jest z Wami? Może macie jakieś własne osobiste wynurzenia?

Co mi jeszcze przychodzi do głowy apropo babć, to przemijanie. Rodzisz się, dorastasz, zakładasz własną rodzinę, która później również się rozrasta. Historia zatacza koło, które pędzi dalej. Korzenie rodzinne rozgałęziają się coraz bardziej. Być może będąc babcią, nie ma nic cudowniejszego niż patrzenie na tą nieuniknioną kolej rzeczy.

W moim życiu babcia odgrywała dość ważną rolę. Mieszkała z nami od mojego urodzenia. Czuję że to pod jej skrzydłami się wychowywałam. Zawsze była dla mnie autorytetem, jako dla małej dziewczynki. Co zrobiła ona, robiłam i ja. I muszę się przyznać, że moja babcia odbiegała mocno od schematu. Paliła papierosy jak smok, przeklinała jak szewc, podnosiła ciężary i zabierała mnie na zakupy do lumpeksów. Pokazywała mi wszystko to, od czego babcie powinny bronić.

W wieku 6-7 lat przyłapała mnie na tym, jak przyglądałam się jej w kuchni, jak pali fajki. Zapytała czy chce spróbować. Oczywiście skaszlalam się, zakręciło mi się w głowie i poznałam czym to jest na tyle, żeby wiedzieć że nie chce tego już nigdy więcej próbować. Tak, moja babcia miała wyjątkowo niekonwencjonalne metody wychowawcze. Wtedy tego nie wiedziałam, ale dziś myślę że to mnie zahartowało. Gdy się przewróciłam, nie dawała mi plasterka, kazała wstać i iść dalej. Gdy ktoś na podwórku mnie popychał, kazała iść i też go popchnąć.

To było zaledwie 20 lat temu, ale mogę powiedzieć że to były inne czasy. Dzisiaj kładzie się większy nacisk na głaskanie i bycie dobrym dla siebie. I zgadzam się z tym. Choć również myślę że tamte lekcje u babci były mi osobiście potrzebne.

Rozwlekłam się.

A jak u Was wygląda święto Babć? Pomagacie dzieciom robić laurki? A może sami je robicie dla własnych?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *